Czy dla kogoś kto dajmy na to przeszedł operację kolana to porównanie będzie trafnym? Nie wiem. Ale sam jestem po kilku operacjach i chyba też dla tego tak to właśnie widzę. Cięcie jest ryzykowne, okres rekonwalescencji będzie bolesny i trudny a jednak z własnej woli wkładamy skalpel w dłoń chirurga i kładziemy się na zimnym operacyjnym stole.
Ale jakie porównanie i w ogóle o czym ja tu piszę?
A no o tym, że za każdym razem gdy mam przeciąć drewno, albo zacząć obróbkę dłutem, to trochę czuję się jak rzeźnik. No dobra, jak chirurg. Przecinając słoje drewna zazwyczaj trochę mnie boli. I wtedy właśnie sobie mówię: „Geppetto, to trochę tak jak praca chirurga. Bez twoich zabiegów to będzie tylko klocek drewna, a tak wydobędziesz z niego kolejne cudeńko. Dopieścisz kształty, wszystko razem idealnie spasujesz, wygładzisz i jeśli trzeba dodasz blasku, rumieńca. I wtedy zamiast bólu pojawi się i to na długie, długie lata promienny uśmiech”.
